RSS

Darowizna i dożywocie a prawo do zachowku

Z umową darowizny prawie każdy z nas spotkał lub spotka się w swym życiu przynajmniej raz. Najczęściej są to drobne darowizny – prezenty, ale dosyć często także darowizny pieniężne oraz darowizny nieruchomości.  Ma to miejsce zwłaszcza między rodzicami i dziećmi. Bardzo często rodzice, chcąc jeszcze za życia przekazać swój majątek dzieciom, spisują umowę darowizny (w tym miejscu należy dodać, że każda umowa przenosząca własność nieruchomości, w tym także darowizna, musi być zawarta w formie aktu notarialnego). Dużo rzadziej zawierana jest umowa dożywocia co, jak wnioskuję z rozmów, najczęściej wynika z niewiedzy osób na temat tej formy umowy. Nie wgłębiając się w szczegóły obu tych umów, w artykule tym chcę przyjrzeć się im w kontekście uprawnienia do zachowku. O samej instytucji zachowku pisaliśmy tutaj.

Najprościej mówiąc poprzez umowę darowizny nieruchomości darczyńca przenosi na obdarowanego prawo własność do swej nieruchomości. Czyni to nieodpłatnie. Z tym dniem obdarowany staje się wyłącznym właścicielem nieruchomości. Zazwyczaj, gdy darowizny dokonują rodzice na rzecz swego dziecka, ten ustanawia na ich rzecz dożywotnią, osobistą służebność mieszkania (w całym lub w określonej części domu/mieszkania), czyli tym samym mają prawo mieszkać na tej nieruchomości aż do śmierci. Ten zapis o dożywotniej służebności mieszkania powoduje, że taka umowa bywa często mylona z umową dożywocia. Często słyszę, jak osoba mówi, że ma zapewnione dożywocie i jest błędnie przekonana o tym, że obdarowany ma się nią opiekować aż do śmierci.

Umową, która ma zapewnić zbywcy nieruchomości dożywotnie utrzymanie i opiekę, jest właśnie umowa dożywocia. Wiele osób nie ma w ogóle świadomości o jej istnieniu, inni nie decydują się na jej zawarcie, gdyż uważają, że prostsza umowa darowizny też ich zabezpiecza, a poza tym są przekonani, że obdarowany i tak będzie im pomagał i nie rzadko się rozczarowują. Innym argumentem przemawiającym za umową darowizny są koszty jej zawarcia, które w przypadku osób bliskich są dużo niższe niż w przypadku umowy dożywocia.

Warto jednak czasami zastanowić się, czy mimo wyższych kosztów umowa dożywocia nie będzie dla nas korzystniejsza. Po pierwsze, jak już wspomniałam, dużo bardziej zabezpiecza ona zbywcę – dożywotnika, gdyż poza prawem do zamieszkiwania najczęściej nakłada ona na zobowiązanego (osobę, która otrzymała nieruchomość) obowiązek opieki i innych świadczeń na jego rzecz, a w przypadku np. braku opieki ze strony zobowiązanego, istnieje możliwość zamiany jej na rentę. Po drugie, umowa dożywocia nie jest, tak jak w przypadku umowy darowizny, umową nieodpłatną. Skutkuje to tym, że w razie śmierci dożywotnika inne osoby nie mogą domagać się doliczenia przekazanej nieruchomości do masy spadkowej i w konsekwencji żądać od niej zachowku. W przypadku umowy darowizny (umowa nieodpłatna) przedmiot darowizny może być doliczony do masy spadkowej (w zależności od czasu jaki upłynął oraz pokrewieństwa stron umowy) i w rezultacie spadkobiercy mogą domagać się od obdarowanego zachowku.

Przykład 1:

Rodzice mieli 3 dzieci. Najstarszemu synowi przekazali w drodze darowizny swoją jedyną nieruchomość – dom jednorodzinny. Syn ten ustanowił na ich rzecz nieodpłatną, dożywotnią służebność mieszkania, polegającą na prawie do korzystania z jednego pokoju, kuchni i łazienki. Syn wybudował sobie drugi dom i tam zamieszkał z rodziną. Rodzice z powodu wieku podupadli na zdrowiu, potrzebowali pomocy w codziennych czynnościach. Syn rzadko pomagał, zrzucając winę na pracę. Opieka nad rodzicami spadła na córki. Rodzice nie mieli podstaw, by domagać się skutecznie od syna, aby to on zapewnił im pomoc i opiekę w chorobie. Po śmierci rodziców córki mogły za to wystąpić do brata z roszczeniem o zapłatę zachowku.

Przykład 2:

Rodzice mieli 2 dzieci. Córka wyjechała za granicę i rzadko kontaktowała się z rodzicami. Ci postanowili, że swój jedyny majątek – dom, przekażą synowi, gdyż to on zawsze służył im pomocą i zapewniał opiekę w razie choroby. Gdyby zawarli z nim umowę darowizny, po ich śmierci córka mogłaby wystąpić przeciwko synowi (czyli swemu bratu) z roszczeniem o zachowek. Bez znaczenia byłoby w tym przypadku, ile czasu upłynęło. Zawarcie umowy dożywocia, mimo wyższych kosztów przy jej zawarciu, zabezpieczyło syna przed ewentualnym roszczeniem siostry, ponieważ w takim przypadku nieruchomość nie mogła być doliczona do masy spadkowej.

Każdy przypadek jest więc indywidualny, ale zawsze należy rozważyć czy w danej sytuacji wystarczy zawrzeć umowę darowizny, czy może warto zabezpieczyć się umową dożywocia, zwłaszcza w przypadku osób starszych. Z drugiej strony trzeba się zastanowić, czy chcemy, aby pozostali nasi spadkobiercy mieli prawo domagać się zachowku, czy też wolimy, aby ten kto otrzymał nieruchomość był zwolniony z obowiązku rozliczenia się z pozostałymi spadkobiercami, czyli z zapłaty zachowku.

Autor: radca prawny Iwona Kamińska

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 17 sierpnia 2017 w Prawo cywilne

 

Tagi: , , ,

Ochrona przed nieuczciwymi kontrahentami przy sprzedaży płodów rolnych.

zdjęcieZastanawiasz się pewnie czy możesz przeciwstawić się sytuacji, gdy sprzedajesz płody rolne, a kupujący jest bardzo dużym podmiotem, który dyktuje warunki na rynku lokalnym i wprowadza swoje zasady skupu zupełnie dla rolnika niekorzystne. Otóż możliwość ochrony istnieje, gdyż dnia 12 lipca 2017 r. wchodzi w życie ustawa z dnia 15 grudnia 2016 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwemu wykorzystaniu przewagi kontraktowej w obrocie produktami rolnymi i spożywczymi (Dz. U. z 2017 r., poz. 67). Ustawa ta ma zastosowanie do umów, w których stosuje się przewagę kontraktową zawieranych między sprzedającymi i kupującymi, jeżeli sprzedaż między danymi podmiotami w ciągu dwóch lat przekracza 50.000 zł oraz gdy przedsiębiorca wykorzystujący przewagę kontraktową ma obrót przekraczający 100.000.000 zł.

Według przedmiotowej ustawy zakazane jest wykorzystywanie przewagi zarówno nabywcy wobec zbywcy jak i odwrotnie. Występuje to zjawisko wtedy, gdy jest duża różnica ekonomiczna pomiędzy jedną i drugą stroną  lub nie istnieją wystarczające możliwości nabycia lub sprzedaży produktów przemysłu rolno-spożywczego. Zjawisko to jest nieuczciwe, gdy działa wbrew dobrym obyczajom i zagraża lub narusza interes drugiej strony. Takie zachowanie jednej ze stron przykładowo może polegać na nieuzasadnionym rozwiązywaniu umów lub grożeniu taki rozwiązaniem, tylko jedna strona ma prawo do rozwiązywania umowy, odstępowania od umowy czy jej wypowiadania, a także wydłużaniu terminów zapłaty.

Przed takim zachowaniem można się bronić wszczynając postępowanie przed Prezesem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (dalej: Prezes UOKiK). Prezes tego urzędu wszczyna postępowanie z urzędu i może być ono poprzedzone postępowaniem wyjaśniającym.

Jeżeli uważasz, że zostały przeciwko Tobie zastosowane nieuczciwe praktyki możesz złożyć zawiadomienie do Prezesa UOKiK, jednakże musisz wskazać, kto stosuje nieuczciwe praktyki, opisać stan faktyczny, uprawdopodobnić naruszenie oraz podać swoje dane.

Trzeba pamiętać, że każdy przedsiębiorca ma obowiązek udostępnić informacje i dokumenty na żądanie Prezesa Urzędu. Ma on szerokie uprawnienia, gdyż może wszcząć kontrolę lub upoważnić do przeprowadzenia kontroli w zakresie nieuczciwych praktyk.

 Postępowanie powinno być zakończone w ciągu 5 miesięcy. Prezes, uznając praktyki za nieuczciwe wydaje decyzję, w której nakazuje zaniechanie praktyk i przedsiębiorca ma obowiązek wykazania, że ich zaniechał. W przeciwnym wypadku wydaje postanowienie o umorzeniu postępowania. Ponadto Prezes UOKiK może nałożyć bardzo wysokie kary:

– do 3% obrotu w roku poprzedzającym rok, w którym w sposób nieuczciwy wykorzystano przewagę kontraktową,

– do 50 milionów EURO za nieudzielenie informacji lub utrudnianie kontroli,

– do 10 tysięcy EURO za każdy dzień opóźnienia w wykonaniu decyzji,

– do 50 – krotności średniego wynagrodzenia na osobę pełniącą funkcję kierowniczą lub zarządzającą m.in. za niewykonywanie decyzji, postanowień, wyroków z zakresu nieuczciwych praktyk lub uniemożliwianie i utrudnianie kontroli, a także wprowadzanie w błąd, przekazywanie nieprawdziwych informacji,

– do 5 tysięcy złotych na świadków lub biegłych, którzy odmawiają udzielenia informacji lub podają nieprawdziwe.

Podsumowując trzeba zwrócić uwagę, że Prezes UOKiK ma bardzo potężne narzędzie przeciwko przedsiębiorcom naruszającym nieuczciwie przewagę kontraktową. Wobec czego warto zwracać się do niego w przypadku, gdy nie możemy w żaden sposób przeciwstawić się takim praktykom. Szczególnie rolnicy mają duże problemy w przypadku, gdy jest tylko jeden odbiorca płodów rolnych, bo to on dyktuje warunki. Pamiętaj więc, że istnieją możliwości zapobiegania tym praktykom i otrzymywania odpowiedniej zapłaty za swoje płody rolne.

Autor: radca prawny Sławomir Kamrowski

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 23 czerwca 2017 w Inne

 

Tagi: , ,

Rozwód a rozdzielność majątkowa z datą wsteczną

Zdecydowana większość polskich małżeństw nie zawiera majątkowej umowy małżeńskiej, czyli tzw. intercyzy. Skutkuje to tym, że co do zasady rzeczy nabyte w trakcie małżeństwa wchodzą do ich majątku wspólnego. Podobnie jest z zaciągniętymi zobowiązaniami (pożyczki, kredyty, inne zadłużenia). Bardzo często to one właśnie są powodem rozpadu pożycia małżeńskiego, skutkującego w konsekwencji rozwodem.

Z chwilą orzeczenia rozwodu następuje zniesienie majątkowej wspólności małżeńskiej. „Z chwilą orzeczenia rozwodu”, czyli wydania wyroku rozwiązującego małżeństwo stron przez rozwód. Od tego momentu wszystko co zostanie nabyte/zaciągnięte przez którekolwiek z byłych małżonków staje się ich wyłączną własnością/zobowiązaniem. Jednakże majątek, jak i zobowiązania, nabyte w czasie trwania małżeństwa nadal są wspólne. Jeśli chodzi o aktywa, czyli składniki majątkowe, to można dokonać ich podziału. Sprawa komplikuje się, jeżeli chodzi o pasywa (długi). Zazwyczaj wobec wierzyciela jesteśmy dłużnikami solidarnymi, w związku z czym może on domagać się spłaty od każdego z byłych małżonków w całości. Nie mogą oni między sobą ustalać, które z nich będzie spłacało dane zobowiązanie. Teoretycznie, jeśli jedno z małżonków weźmie pożyczkę wyłącznie na swoje imię i nazwisko, to ono jest dłużnikiem. Istnieją jednak możliwości zwrócenia egzekucji także w stosunku do drugiego małżonka. Z resztą… ewentualną egzekucję z wynagrodzenia zadłużonego małżonka odczuje cała rodzina.

W razie powzięcia informacji o tym, że małżonek bez naszej wiedzy zaciąga zobowiązania, możemy zawrzeć umowę majątkową małżeńską  (konieczna jest zgoda drugiego małżonka) lub wystąpić do sądu o ustanowienie przymusowej rozdzielności majątkowej. Możliwe jest ponadto wnioskowanie o zniesienie wspólności majątkowej z datą wsteczną.

Jeżeli my lub drugi małżonek występuje do sądu z pozwem o rozwód, to nie można w nim domagać się jednocześnie zniesienia wspólności majątkowej z datą wsteczną (choć do 1991 r. było to dopuszczalne). Aktualnie jednak Sąd Najwyższy stoi na stanowisku, że wniesienie pozwu o rozwód do sądu okręgowego nie wyłącza możliwości złożenia, ale do sądu rejonowego, pozwu o ustanowienie rozdzielności majątkowej z datą wsteczną. Jeżeli pozew o ustanowienie rozdzielności majątkowej zostanie złożony w sądzie jeszcze przed uprawomocnieniem się wyroku o rozwód, to zostanie on rozpoznany. Jeżeli zaś pozew o zniesienie wspólności majątkową zostanie złożony w sądzie już po uprawomocnieniu się wyroku o rozwód, to nie ma możliwości sądowego ustanowienia rozdzielności majątkowej małżeńskiej z datą wsteczną.

Podsumowując – póki związek małżeński trwa, jest możliwość wystąpienia z powództwem o ustanowienie przymusowej rozdzielności majątkowej, nawet z datą wsteczną (oczywiście, jeśli to dobrze umotywujemy). Jeżeli zaś została już wszczęta sprawa o rozwód, a okazało się że małżonek zaciągnął bez naszej wiedzy jakieś zobowiązania, możemy złożyć do sądu rejonowego odrębny pozew o ustanowienie rozdzielności majątkowej z datą wsteczną. Mamy na to czas wyłącznie do czasu uprawomocnienia się wyroku rozwodowego.

Autor: radca prawny Iwona Kamińska

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 1 czerwca 2017 w prawo rodzinne

 

Tagi: , , ,

Życzenia Wielkanocne

Żeby Wielkanoc w tym roku,
przyszła z sukcesem u boku.
Aby żyło się Wam zdrowo,
prywatnie i zawodowo.
Wielu, wielu chwil radosnych
i cudownej, ciepłej wiosny
życzy zespół Lex4You

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 14 kwietnia 2017 w Bez kategorii

 

Pozew do e-Sądu – kiedy i w jakich sprawach można wnieść?

Już chyba każdy słyszał o tzw. e-Sądzie. Jest to tak naprawdę Sąd Rejonowy Lublin-Zachód w Lublinie VI Wydział Cywilny. Za pomocą systemu EPU – czyli elektronicznego postępowania upominawczego, rozpoznaje on sprawy, które nadawałyby się do zwykłego postępowania upominawczego, z tą różnicą, że komunikacja między powodem i e-Sądem odbywa się wyłącznie w drodze elektronicznej, a między pozwanym i e-Sądem w drodze tradycyjnej (papierowej), chyba że pozwany sam zainicjuje komunikację elektroniczną.

W postępowaniu upominawczym (zwykłym, jak i elektronicznym) sąd wydaje nakaz zapłaty. Ma on taką samą moc jak wyrok. Kiedy sąd może wydać taki nakaz? Co do zasady wtedy, gdy powód dochodzi roszczenia pieniężnego, a w innych sprawach, jeżeli przepis szczególny tak stanowi. Nakaz zapłaty nie może być wydany (a tym samym sąd nie rozpozna sprawy w postępowaniu upominawczym), jeżeli według treści pozwu:
1) roszczenie jest oczywiście bezzasadne;
2) przytoczone okoliczności budzą wątpliwość;
3) zaspokojenie roszczenia zależy od świadczenia wzajemnego;
4) miejsce pobytu pozwanego nie jest znane albo gdyby doręczenie mu nakazu nie mogło nastąpić w kraju.

Jeżeli więc nasze roszczenie jest pieniężne, przytoczone przez nas w uzasadnieniu pozwu okoliczności nie budzą wątpliwości, a także nie zachodzą inne wyżej wskazane przeszkody do wydania nakazu zapłaty, Sąd może wydać nakaz zapłaty na posiedzeniu niejawnym. Pozwany dowiaduje się o wniesieniu sprawy do sądu w momencie doręczenia mu nakazu zapłaty (od którego oczywiście przysługuje mu prawo wniesienia sprzeciwu).

Zasadniczą różnicą między zwykłym postępowaniem upominawczym, a elektronicznym postępowaniem upominawczym jest to, iż w tym pierwszym Sąd nie bada z urzędu czy dochodzone pozwem roszczenie jest przedawnione, a oddalenie powództwa z tej przyczyny może nastąpić jedynie na zarzut pozwanego. Ta zasada obowiązuje z resztą w całej procedurze cywilnej. Jednakże w elektronicznym postępowaniu upominawczym w 2013 roku ustawodawca wprowadził pewne ograniczenia. Zgodnie z art. 505 (29a) k.p.c. w elektronicznym postępowaniu upominawczym mogą być dochodzone roszczenia, które stały się wymagalne w okresie trzech lat przed dniem wniesienia pozwu. Zgodnie zaś z art. 455 k.c. roszczenie jest wymagalne w dniu, w którym świadczenie powinno być spełnione (np. zgodnie z terminem płatności określonym w umowie).

Tym samym, mimo że nasze roszczenie jeszcze się nie przedawniło (ponieważ np. obowiązuje 10 -letni okres przedawnienia), ale stało się wymagalne dawniej niż 3 lata wstecz licząc od daty wnoszenia pozwu, to nie możemy skorzystać z elektronicznego postępowania upominawczego. Z drugiej też strony należy pamiętać, że chociaż Sąd sprawdza, kiedy roszczenie stało się wymagalne (czy mieści się w trzech latach), to zarzutu przedawnienia nie bierze pod uwagę z urzędu. Przykładowo: dochodzone przez powoda roszczenie stało się wymagalne 2,5 roku przed wniesieniem pozwu, ale zgodnie z przepisami przedawniło się już po dwóch latach. Sąd może wydać nakaz zapłaty w elektronicznym postępowaniu upominawczym, a zadaniem pozwanego jest podniesienie w sprzeciwie zarzutu przedawnienia.

Wprowadzone w 2013 r. ograniczenia miały na celu powstrzymać masowe składanie do e-Sądu pozwów w sprawach już dawno przedawnionych. Niskie koszty tego postępowania zachęcały wierzycieli, by próbować uzyskać nakaz zapłaty, licząc, że pozwany nie złoży sprzeciwu w terminie, a to powodowało poważne konsekwencje z wizytą komornika na czele.

Autor: radca prawny Iwona Kamińska

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 3 kwietnia 2017 w Prawo cywilne

 

Tagi: , , ,

„Pomoc sąsiedzka” w rolnictwie a wypadek w gospodarstwie – kto odpowiada?

Rozpoczyna się wiosna, a wraz z nią ruszają wszelkiego rodzaju prace w gospodarstwach rolnych. Mimo nie najlepszej aury już widać pierwsze ciągniki wykonujące różne zabiegi agrotechniczne np. opryski, nawożenie i inne. W gospodarstwach rolnych jest bardzo dużo pracy, które są wykonywane przez rozmaite maszyny rolnicze. W trakcie lata pojawią się oprócz ciągników np. kombajny, prasy do słomy itd. Nie każdy rolnik posiada wszystkie te maszyny i wtedy najczęściej rolnicy posiadający odpowiedni sprzęt wykonują pracę u swoich sąsiadów. Niestety prace w rolnictwie wiążą się z dużym niebezpieczeństwem i wobec tego należy zachować dużą ostrożność w trakcie jej wykonywania.

Niestety czasem dochodzi do wypadków, a w związku z tym powstają różnego rodzaju szkody, najczęściej powodujące utratę zdrowia, a także życia. Wiemy doskonale, ile się słyszy o wypadkach z udziałem kombajnów, ciągników czy innego sprzętu rolniczego. Na szczęście na wsi robi się coraz bezpieczniej ze względu na coraz bezpieczniejsze maszyny, jak i większą świadomość osób pracujących w rolnictwie.

W związku z ryzykiem istniejącym w pracy na gospodarstwie rolnym każdy rolnik jest zobowiązany do zawarcia obowiązkowego ubezpieczenia OC za szkody powstałe w gospodarstwie rolnym i jeśli posiada takie ubezpieczenie, to z niego są wypłacane odszkodowania i zadośćuczynienia. Co jednak się dzieje w przypadku, gdy drugi rolnik przyjeżdża swoim sprzętem i w trakcie wykonywania tzw. pomocy sąsiedzkiej doznaje wypadku lub go powoduje. Kto wtedy odpowiada: właściciel gospodarstwa czy właściciel sprzętu rolniczego?

Odpowiedź na tak postawione pytanie daje nam orzecznictwo. Sądy często stawały na stanowisku, że brak jest związku przyczynowego pomiędzy odpowiedzialnością właściciela gospodarstwa rolnego a powstałą szkodą, gdyż uznawały, że osoba pracująca własnym sprzętem u sąsiada nie może powołać się na ochronę powstałą w związku z ubezpieczeniem OC właściciela gospodarstwa za szkodę wywołaną w trakcie tej pracy. Jednakże Sąd Najwyższy stanął na  odmiennym stanowisku. W jednym z orzeczeń wskazał, że „dla oceny odpowiedzialności cywilnej rolnika, ubezpieczonego z tytułu prowadzenia gospodarstwa rolnego, za szkodę wyrządzoną czynem niedozwolonym, nie ma znaczenia okoliczność, że poszkodowany pracował w gospodarstwie rolnym przy użyciu własnego sprzętu rolniczego – w ramach zwyczajnej pomocy sąsiedzkiej” (wyrok Sądu Najwyższego – Izba Cywilna z dnia 12 lutego 2002 r., I CKN 1483/99). W innym stwierdzono, że „podstawowym obowiązkiem rolnika jest zapewnienie wszystkim osobom, które wykonują czynności związane z prowadzeniem należącego do niego gospodarstwa, bezpiecznych warunków pracy (maksymalnego bezpieczeństwa), z czego wynika, że nie ma znaczenia status prawny tych osób, tak jak nie ma żadnego znaczenia okoliczność, iż określona praca jest wykonywana w ramach tzw. pomocy sąsiedzkiej. Rolnik jest tak zobowiązany zorganizować pracę, ażeby osoby, które mu pomagają, w tym użyczając własnego sprzętu nie były narażone na niebezpieczeństwo wyrządzenia im szkody. Spoczywa więc na nim obowiązek ciągłego nadzoru nad ich pracą i dla obowiązku tego nie ma znaczenia, że osoby takie posługują się własnym sprzętem” (wyrok Sądu Najwyższego – Izba Cywilna z dnia 5 czerwca 2014 r., IV CSK 581/13).

Podsumowując, wykonując prace w gospodarstwie rolnym musicie pamiętać o podstawowych zasadach BHP i innych zasadach bezpieczeństwa. Jeśli jesteście rolnikami, do których przyjeżdża sąsiad wykonywać prace polowe własnym sprzętem to pamiętajcie, że na Was spada odpowiedzialność za wypadki i to Wy musicie zachować wszelkie zasady bezpieczeństwa w trakcie wykonywania przez sąsiada pracy, ale także gdy maszyny są u Was naprawiane czy po prostu się tylko tam znajdują. Dlatego nie bójcie się zwrócić uwagi czy zabezpieczyć w sposób odpowiedni sprzęt i otoczenie w jakim są wykonywane prace, gdyż o tragedię nie trudno. Z  drugiej strony, jeśli jesteście właścicielami sprzętu to warto pomóc sąsiadom. Pracujcie bezpiecznie i pamiętajcie, że nawet pracując u sąsiada, jeśli w wyniku nieszczęśliwego wypadku powstanie jakaś szkoda dotycząca Was, możecie zwrócić się o jej naprawienie do zakładu ubezpieczeń, u którego ubezpieczony jest właściciel gospodarstwa. Pamiętajcie jednak, że nie jest to odpowiedzialność nieograniczona i za szkody powstałe z Waszej winy rozkłada się ona inaczej.

Autor: radca prawny Sławomir Kamrowski

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 18 marca 2017 w Prawo cywilne

 

Tagi: , , , ,

Odpowiedzialność ubezpieczycieli z tytułu ubezpieczenia OC w zakresie pokrycia kosztów odpłatnego leczenia.

patient-care-1874756_1920Po dłuższej przerwie wracam do jednego z moich ulubionych tematów, a mianowicie kwestii ubezpieczeń obowiązkowych z tytułu OC pojazdów i odpowiedzialności ubezpieczycieli. W dzisiejszym wpisie chciałbym zająć się pokrywaniem kosztów  tzw. „prywatnego leczenia”.

Temat jest dość ciekawy. Coraz więcej osób korzysta z prywatnej służby zdrowia i należy się zastanowić czy i kiedy w przypadku leczenia prywatnego możemy domagać się zwrotu ich wartości od firmy ubezpieczeniowej. Kwestia ta wielokrotnie była rozpatrywana przez sądy, w tym także Sąd Najwyższy, dlatego warto się oprzeć przede wszystkim o poglądy wyrażone przez ten ostatni. Teza uchwały Składu Siedmiu Sędziów z 19 maja 2016 r. (sygn. akt III CZP 63/15) wskazuje, iż „świadczenie ubezpieczyciela w ramach umowy obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych obejmuje także uzasadnione i celowe koszty leczenia oraz rehabilitacji poszkodowanego niefinansowane ze środków publicznych (art. 444 § 1 k.c.)”.

Teza powyższej uchwały wskazuje, iż jest możliwe objęcie odpowiedzialnością za leczenie prywatne ubezpieczyciela, ale czy zawsze?

Odpowiedź na powyższe powstała w wyniku wniosku Rzecznika Finansowego, który wskazał, że w orzecznictwie sądów powszechnych widoczna jest rozbieżność dotycząca prawnego znaczenia funkcjonowania publicznego systemu opieki zdrowotnej w razie wystąpienia przez poszkodowanego o odszkodowanie wobec zakładu ubezpieczeń w ramach umowy obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych, obejmującego pokrycie kosztów leczenia prywatnego. Wskazał przy tym skrajne poglądy różnych sądów, w których między innymi wskazano, że jest dużo orzeczeń przyznających poszkodowanemu prawo wyboru pomiędzy sposobami leczenia, gdyż nie ma obowiązku podejmowania leczenia i czynności rehabilitacyjnych w ramach świadczeń medycznych publicznej służby zdrowia. Jednocześnie wskazał, iż istnieją orzeczenia odmienne, które odmawiały ochrony poszkodowanym, gdyż nie wykazali oni np. braku możliwości skorzystania z publicznej opieki zdrowotnej. Wobec czego część orzeczeń odwoływała się do stanowiska zawartego zwłaszcza w wyroku SN  z dnia 13 grudnia 2007 r. (I CSK 384/07), a część poszerzyła katalog przesłanek, które musi poszkodowany wykazać np. brak możliwości skorzystania z bezpłatnej opieki medycznej czy wydłużony okres oczekiwania.

Podsumowując swoje stanowisko Rzecznik Finansowy opowiedział się za wykładnią art. 444 § 1 k.c., która nie uzależnia w żaden sposób pokrycia kosztów leczenia lub wyłożenia z góry kwoty potrzebnej na leczenie od istnienia możliwości ich pokrycia ze środków publicznych i nie uzależnia uwzględnienia tych roszczeń od wykazania przez poszkodowanego negatywnych przesłanek w postaci niemożności opłacenia świadczeń medycznych ze środków publicznych.

Sąd Najwyższy rozpatrując wniosek rozpoczął od zadania sobie pytania, na kim spoczywa ciężar wykazania czy możliwe było skorzystanie ze świadczeń medycznych oferowanych w ramach ubezpieczenia społecznego. Ponadto rozważał inne kryteria, które służyły ocenie poniesienia przez poszkodowanego kosztów celowych.

Sąd Najwyższy wyszedł od wykazania, na kim ciąży dowodów udowodnienia, że dany koszt jest „konieczny i celowy” tj. czy poszkodowanego obciąża dowód wykazania takich kosztów we wszystkich przypadkach czy ciężar powinien obciążać zobowiązanego. Wskazał, iż odszkodowanie kompensuje uszczerbek majątkowy poszkodowanego w postaci utraconych korzyści w celu usunięcia lub ograniczenia niekorzystnych dla zdrowia konsekwencji, które zostały spowodowane czynem niedozwolonym. Wobec czego można stwierdzić, iż są to wydatki celowe poniesione w związku z deliktem, który spowodował uszczerbek niemajątkowy w postaci uszkodzenia ciała czy wywołania rozstroju zdrowia. Podkreślił przy tym, że koszty mogą obejmować zarówno leczenie jak i rehabilitację, a także te wydatki, które powstaną w przyszłości np. wyłożenie z góry sumy potrzebnej na leczenie lub przygotowanie do nowego zawodu. Sąd Najwyższy podtrzymał jednocześnie twierdzenie, że uwzględnienie roszczeń poszkodowanego nie może być uzależnione od tego, czy poszkodowany posiada fundusze na pokrycie kosztów leczenia, gdyż zależy to od jego woli.

W orzeczeniu zdefiniowano pojęcie „wszelkie wydatki” uznając, że powinno być ono interpretowane w kierunku zmierzającym do naprawienia szkody obejmującej wydatki poniesione na leczenie lub rehabilitację  w sposób powodujący całkowity powrót do zdrowia lub chociaż spowodowanie takiego stanu, w którym poszkodowanemu zostaną zapewnione warunki zbliżone do tych, które miał przed zdarzeniem.

Żaden przepis nie przesądza preferowania systemu ubezpieczeń społecznych, który oferuje bezpłatne usługi medyczne, wobec czego nie do zaakceptowania jest taki pogląd zobowiązanych do wypłaty odszkodowań. Poszkodowany bowiem nie może być pozbawiony możliwości korzystania z leczenia lub rehabilitacji skutkujących poprawą zdrowia w przypadku możliwości powstania kosztów z tym związanych. Należy bowiem pozostawić możliwość skorzystania z leczenia prywatnego przynajmniej w sytuacji, w której brak jest podstaw do przyjęcia pełnego wyboru alternatywnych usług ze względu na ograniczony do nich dostęp i chodzi tu także m.in. o poziom merytoryczny specjalistów, odległy termin, rokowania co do efektywności leczenia, wyższy poziom techniczny leczenia, w tym zagranicą itd.

W ocenie Sądu Najwyższego nie ma w sposób szczególny ukształtowanej kwestii, kto i w jaki sposób w Sądzie ma wykazać potrzebę leczenia prywatnego. Wobec czego na poszkodowanym spoczywa udowodnienie poniesienia kosztów celowych leczenia i rehabilitacji pozostających w związku przyczynowym z doznanym uszkodzeniem ciała lub rozstrojem zdrowia, w tym też kwoty potrzebnej na leczenie. Celowość kosztów oznacza wykazanie potrzeby poddania się odpłatnemu leczeniu w placówkach prywatnych, a także poszczególnych rodzajów tych kosztów związanych z etapami leczenia lub rehabilitacji. Jednakże taki ciężar udowodnienia nie może być poszerzany o wybrane elementy stanu faktycznego przesądzające lub nie o zaliczeniu tych kosztów do kategorii kosztów celowych. Poszkodowanego nie można obarczać obowiązkiem udowodnienia, za pomocą wybranych przez zobowiązanego środków dowodowych, zasadności skorzystania z leczenia lub rehabilitacji odpłatnej. Ubezpieczyciel zobowiązany do odszkodowania, wskazując na ustawowy obowiązek minimalizacji szkody, może kwestionować celowość poniesionych przez poszkodowanego kosztów, ale wtedy musi sam to udowodnić.

Podsumowując, jeżeli po wypadku, w którym doznaliśmy szkody na zdrowiu, chcemy skorzystać z prywatnej opieki medycznej, to musimy zebrać dowody na wykazanie, że jest to celowe. Zważywszy na odległe terminy zabiegów i bardzo często ograniczone możliwości państwowej służby zdrowia, jest to możliwe. Musimy jednak pamiętać, że to na nas ciąży taki obowiązek i warto posiadać dowody na te fakty np. zawiadomienie o bardzo odległym terminie zabiegu, brak sprzętu, brak odpowiedniego personelu, ogromne negatywne skutki oczekiwania na leczenie itd. Ubezpieczyciel zobowiązany do odszkodowania powinien nam zwrócić koszty poniesione za prywatne leczenie, jeśli wykażemy jego potrzebę oraz kwotę, jaka jest na to leczenie potrzebna. Nie możemy także zapominać o fakturach i innych tym podobnych dokumentach mających na celu wykazanie powstania kosztów leczenia.

Autor: radca prawny Sławomir Kamrowski

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 14 lutego 2017 w Ubezpieczenia

 

Tagi: , , ,